They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

Wyświetlono wypowiedzi znalezione dla frazy: Drzewo krzyża surowe





Temat: Mój debiut
Generalnie kiepsko da sie ocenic ze wzgledu na zdjecia. No ale jesli chodzi o zewnatrz to jeszcze moze byc nawet obiecujaca, ale wnetrze to zimne i ponure mieszkanie w ktorym nie moge bym nawet grac, a co dopiero mieszkac. Wszystko jest bialo - czarne no i jakies przeblyski brazowego. Zero obrazow lub kwiatow ktore ozywiaja wnetrze. A ogrod to juz wogole co okropnego. Tyle tych drzew popostawianych na krzyz, ze az glowa boli, a do tego wszystkie takie same. Wybacz za surowa opinie, ale za zwyczaj jestem szczera. I przynajmniej z takich szczerych postow mozna wiele poprawic w domu co sparwi, ze nastepne beda lepsze. =)





Temat: V Ogólnopolski obóz szkoleniowy dla SIM PCK 2007
Witam
To Czerwony Krzyż nas zbratał, żeby ludziom szczęście dać... nanananana....
Jejku jak ja za wami wszystkimi tęsknie Brak mi wieczorami pokoju 42 (Majami Bycz) ,Mlodego trzaskajacego drzwiami od lazienki, Rostka i Miszela szarpiacych struny ;D ,Ryby upominającego Młodego ,Żaby ze swoim Avastem i dwoma słowami
Kadry, dzieki której moje życie się zmieniło Grupy IV : Wspaniałego Wychowawcy i Uroczej Instruktorki
Brakuje mi was wszystkich ;*
Nigdy nie zapomne egzaminu pp :
-Surowego spojrzenia Karoliny i tego zdania gdy "skończyłem z Zacharem" : Spójrz w prawo ! Tam miałeś bandaże
-Michała mówiącego : Ogólnie dobrze, pod koniec połamałeś tylko dwa żebra
-I oczywiście dialogu Enrike z Tomaszem :-Rozmawiał z Tobą ? -Niewiem ,ale chyba tak!
A teraz gdy mama woła na obiad ... brakuje mi czegoś ... Gwizdek ! To było coś Obóz PCK ! Zbiórka na OBIAD ! I oczywiście piosenki (smacznego, smacznego...) dzieki której jakos trawilismy to jakże pięknie wyglądające jedzenie
Patrycjo! Może wydasz komende ? "Wyjdźcie wszyscy! Niech każdy wybierze sobie drzewo..."
Kochani ! Brakuje mi was
SIM SIMowi poda reke, SIM SIMowi jest jak brat...





Temat: ŁEBA - kilka zdjec
No dobra wale, ale podkreslam, to sa tylko moje odczucia, mam taki specyficzny punkt widzenia, z ktorym mozna zdecydowanie nie zgodzic sie.
- jak wiemy foto BW jest cholernie trudna dziedzina, zeby zrobic, to trzeba sie niezle narobic.

Moi faworyci
-1020023- lubie jak cos na zdjeciu jest ingerencja czlowieka, jakis slad zycia, zmierzajacy dokads, tylko ten czlowiek ktory zostawila slady, wie, a my mozemy robic domysly. Zmusza do myslenia, wyobrazenia itp.
- 1020029 - znowu ingerencja, co takie drzewo tu robi, ma napewno jakas historie, ze tutaj sie znalazlo
- 1030028 - moze tam na gorze jest kres wedrowki zycia, bramka, krzyz........
- 1040012 - samotni? alez nie, sa razem, to juz nie sa samotni, ale dokads zmierzaja, zadaja moze pytanie, jak daleko jeszcze, a przed nimi piekna surowa przestrzen natury....
- 1030036 - fajne uchwycenie elementu, szczegol ludzkiej pracy, a w tle rozmazanie, ladnie ujete
- 1030036 - dowcipne zdjecie nowego czlonka klubu pentax
To byli moi faworyci

[ Dodano: 2006-05-28, 01:57 ]



Temat: Spotkanie koła naukowego - Szubienica 2009
I kolejna informacja o Trzyciążu:

"Przy drodze Trzyciąż – Wolbrom, na wzgórzu między Trzyciążem a Podchybiem, znajduje się obecnie miejsce zwane Szubienicą. Obecnie stoi tam krzyż, ale dawniej rosło tam drzewo, na którym rzeczywiście dokonywano egzekucji. Jeszcze w okresie Powstania Styczniowego wieszano na tej szubienicy jeńców i buntowników. "

I coś o Michałowicach (tych kilkanaście km na N od Krakowa):

"Zachowana średniowieczna księga miechowskiej ławy sądowej, takzwana Liber maleficorum, zawiera protokoły posiedzeń sądu wyłącznie w sprawach karnych o zbrodnie i inne przestępstwa i obejmuje okres od 1571 do 1747 r.
Spośród przestępstw na pierwszy plan wysuwają się przestępstwa przeciw mieniu: kradzieże zwykłe z włamaniem i rabunki połączone z zabójstwem. Przedmiotem kradzieży były najczęściej konie, bydło, świnie, pieniądze, środki spożywcze, odzież itd.
Za kradzieże z włamaniem sąd wymierzał zasadniczo karę śmierci przez powieszenie, na 27 wyroków zastosowano ją w 18 przypadkach, 2 wyroki opiewały na ścięcie mieczem, 4 na wygnanie, 1 na chłostę, 1 sprawę załatwiono polubownie. Należy tu wspomnieć o rzadkim chyba w tych czasach przypadku ułaskawienia, opartego na polskim prawie zwyczajowym.
W 1663 r. toczył się proces przeciw koniokradom Szymonowi i Krzysztofowi Zrzałkom z Michałowic. Wyrokiem sądu zostali obaj skazani na szubienicę. Gdy prowadzono ich na miejsce kaźni, do Krzysztofa podbiegła córka mieszczanina miechowskiego Ewa Zdechlanka, która założyła nań "podwinkę", co oznaczało oświadczyny. W ten sposób uchroniła go od śmierci.
W tych czasach surowość nie dziwiła nikogo, bo łagodnością nic począć nie można było z ludźmi jeszcze twardymi, gwałtownymi i nieobuzdanych namiętności. Stosowano różne surowe kary i wyroki dla przestępców. Taki ustrój sądownictwa przetrwał do czasów reformy dokonanej przez Sejm Czteroletni, która wprowadziła w miejsce sądów ławniczych - sądy miejskie i nowe sądownictwo wprowadziły już władze zaborcze.

"

Szubienica miała też stać w Lipnicy Murowanej. Naprzeciwko kościoła św. Łukasza znajduje się kamienna figura. W miejscu tym miała stać szubienica, na której powieszono ostatniego zbójnika Białonia - Kiczorskiego.



Temat: Felieton
Komentarza słów parę:

Cytat: Nawet Ty, o Nieśmiertelny umrzesz, kiedy stracisz wszystkich wyznawców. Wiara ludzi opuszcza.
Od czasów renesansu mówi się , że wiara opuszcza ludzi. A co Ty przez to rozumiesz? Widzisz na ulicach eks-chrześcijan głoszących, że doznali "oświecenia" stając się ateistami czy wręcz przeciwnie ludzi którzy się nawrócili? Bo ja tych drugich więcej. Właśnie teraz w tych niepewnych czasach ludzie coraz częściej zwracają się do Boga.

Cytat: Nasz Papież, Benedykt Szesnastym zwany ma zamiar wprowadzić „nowe prawo” w ten Wasz „kodeks”. Mianowicie, nieochrzczone dzieci mają mimo wszystko podążać do Nieba, a nie tak, jak poprzednio do Otchłani. Skąd ta nagła decyzja? I jak to się stało? Czyżby Głowa Kościoła wyjęła swą najnowszą Nokię i przedzwoniła do Najwyższego i powiadomiła o swym nowym pomyśle? Niesłychane! Niemal jak obrady sejmu IV Rzeczpospolitej! Chciałoby się krzyknąć „Oh, it is a miracle!”. Wspaniała Twoja łaska Panie, jest! Tylko co z tymi, co zanim poprawka w ustawie została wydana? Czy oni będą tam niesprawiedliwie siedzieć w owej Otchłani? Zagłosujmy, więc przez podniesienie ręki. Kto się wstrzymał? Nikt? Bardzo dobrze.
Ufff... musiałem cały fragment zaznaczyć...
Teraz pewien fragment:
Kod: Dusze nieochrzczonych dzieci nie idą do otchłani ("limbus puerorum"), lecz do nieba. Do takiego wniosku doszła Międzynarodowa Komisja Teologiczna, ogłaszając dokument zatytułowany "Nadzieja zbawienia dla dzieci, które umierają bez chrztu".
Więcej pod adresem.
Po przeczytaniu całości zrozumiesz co miała na myśli Międzynarodowa Komisja Teologiczna (nie "nieomylny", co pewnie chciałeś podkreślić Benedykt XVI) doszła do WNIOSKU po przez badania Biblii i innych źródeł. Nie było to więc wprowadzenie "ustawy".

Cytat: Wy jednak wracacie dopiero po siedmiu godzinach pracy i zastajecie ten okropny widok. Czarne, martwe drzewo, wspaniały dom w ruinie, piękna żona spopielona w zgliszczach twoich włości, a dzieci wciąż zakrwawione leżą na trawniku. Zgadnij, co czujecie. Czy czujecie wielką chęć wybaczania, a może macie myśli samobójcze? A może zemsta wypełniła wasze serca? Prawda, że druga i trzecia opcja brzmi obiecująco? Zabijacie mordercę, jednak prawo stanowe mówi, że za morderstwo kara śmierci przysługuje. Giniecie od płynu ze strzykawki. Zbawca nie wybacza wam waszych przewinień i skazuje was na wiekuiste męki. Prawda, że to niesprawiedliwe? Nie zmienicie tego, taki jest ten świat. Kolejny łyk pozwolicie, bo w gardle mi zaschło.
Dlatego tacy ludzie jak Jan Paweł II nauczają nas przebaczać. On sam odwiedził w więzieniu człowieka, który do niego strzelał. Dlatego święci zostają świętymi, gdy konając w mękach proszą Boga o wybaczenie dla oprawców.
Jest pewien ładny wiersz Matki Teresy (bodajże Bubeusz miał go kiedyś jako podpis):
Ludzie są często głupi, nielogiczni i dbają tylko o własny interes;
Przebaczaj im, mimo wszystko.

Jeśli jesteś życzliwy, ludzie oskarżą cię o egoizm i niskie pobudki;
Pozostań życzliwy mimo wszystko.

Jeśli osiągniesz w życiu sukces, znajdziesz wielu fałszywych przyjaciół i wielu prawdziwych wrogów:
Staraj się osiągnąć sukces, mimo wszystko.

Jeśli jesteś szczery i otwarty, ludzie mogą to wykorzystać;
Bądź szczery i otwarty, mimo wszystko.

W jedną noc ktoś może zniszczyć to, co budowałeś przez lata;
Buduj, mimo wszystko.

Jeśli odnajdziesz pokój i szczęście, wielu będzie ci zazdrościć;
Bądź szczęśliwy, mimo wszystko.

O dobru, które czynisz dzisiaj, ludzie zapomną pewnie już jutro;
Czyń dobro, mimo wszystko.

Dawaj z siebie ile możesz, a często powiedzą ci, że to za mało;
Mimo to dawaj z siebie wszystko.

Widzisz, w ostatecznym rachunku, liczy się tylko to, co działo się między tobą a Bogiem.
Między tobą a "nimi", i tak nic nigdy nie było.

W Twoim felietonie występuje pewna sprzeczność, gdyż rozpatrując formę zemsty jako przeszkodę postrzegasz prawo ustanowione przez ludzi, a gdy myślisz o samobójstwie zastanawiasz się nad karą Boską. To dwie różne płaszczyzny. Więc nie obwiniaj Boga, za to że ludzie są podli, a prawo jest surowe. To ludzie tworzą ten świat, chcesz żeby Jezus ponownie umarł na krzyżu za nasze grzechy?

Cytat: Zbawca nie wybacza wam waszych przewinień i skazuje was na wiekuiste męki.
Sam to wymyśliłeś? Proponuję przypomnieć sobie początek mojego postu i wnioskach kleru o miłosierdziu Bożym.

Cytat: Czy Bóg nam umiera?
Umiera, ale w takich ludziach jak Ty.

Wszystko.



Temat: Św. Faustyna Kowalska
Życie moje będzie dla was regułą, od narodzenia, aż do skonania na krzyżu.
Wpatruj się we Mnie i według tego żyj; pragnę, abyś głębiej wnikała w ducha
mojego i żem jest cichy i pokornego serca.

Nie wiem mkb,co cię spotkało ale napewno nic co by się Panu nie podobało.
Wyroki Pana są sprawiedliwe i nie podlegają dyskusji.
Wierz modlę się dużo za bardzo bliską mi osobę , którą bardzo kocham.
Miała problemy i ma.Dziennie odmawiamy wspólnie Różaniec, i często modliliśmy się za
tę osobę , wiesz nasze modlitwy zostały wysłuchane ale nie w taki sposób jak chcieliśmy.
Było mi ciężko , a ta osoba była załamana, ale nie przyszło mi na myśl, że gdybym się nie modliła to by było inaczej, może by i było ale napweno było by ze złym skutkiem w przyszłości. Bóg nas wysłuchał i zaradził. Straciła ta osoba dużo, ale właśnie przez tą stratę zyskała bardzo wiele ,może całe życie. Pytanie czy skorzysta z tej lekcji ?

Bądżcie poddani każdej ludzkiej zwierzchności ze względu na Pana:
czy to królowi jako mającemu najwyższą władzę, czy to namiestnikom
jako przez niego posłanym celem karania złoczyńców, udziela się pochwały tym,
którzy dobrze czynią. Taka bowiem jest wola Boża, abyście przez dobre uczynki
zmusili do milczenia niewiedzę ludzi głupich.

Jak ludzie wolni (postępujcie), wszakże nie jak ci, dla których wolnośc jest
usprawiedliwieniem zła, ale jak niewolnicy Boga. Wszystkich szanujcie,
braci miłujcie, Boga się bójcie, czcijcie króla!

Niewolnicy ! Z całą bojażnią bądżcie poddani panom nie tylko dobrym i łagodnym,
ale również surowym. To bowiem podoba się ( Bogu ), jeżeli ktoś ze względu
na sumienie (uległe ) Bogu znosi smutki i cierpi niesprawiedliwie.

Cóż bowiem za chwała, jeśli przetrzymacie chłoste jako grzesznicy?-
Ale to co się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a znosicie cierpienia.
Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was
i zostawił wam wzór, abyście szli z Nim Jego śladami.

On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu
On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał nie groził,
ale zdawał się na Tego, który sądzi sprawiedliwie.

On sam w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo,
abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości -
(Krwią) Jego ran zostaliście uzdrowieni. Błądziliście bowiem jak
owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych.

1 P 2, 13-25


- Dopóki nie zapościcie korzeni duszy w Jego krolestwie,
doputy, dom wasz stoi na piasku, czyli każda przeciwność
miota wami jak bezwolną rzeką, bo jeszcze nie jesteście istotą
świadomą swojej godności i wolności dziecka Bożego, opierającą się
na skale milości Ojca.
Wasze trudności polegają na tym, że każde niepowodzenie wywołuje w was,
rozstrój wewnętrzny, zakłócenie w was wszystkich władz ciała i duszy:
poddaje się wasz wola, rozum natychmiast przyjmuje podsunięte wam pokusy
i cali odsuwacie się od Ojca, podczas gdy właśnie wtedy należałoby
oprzeć się na Ojcu z całym ciężarem niepowodzenia, który
on pragnie przyjąć i ulżyć wam. Taki stan duszy jasno świadczy
o waszych brakach, o nieumiejętnościzawierzenia Panu.

A więc trzeba pracować nad pogłębieniem więżi z Bogiem.
Zapewniam, że tego, kto prawdziwie zawierza Bogu nic
nie jest w stanie od Niego oderwać




Temat: Rasta a nazizm
za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Josef_Mengele

W 1935 roku Josef Mengele otrzymał tytuł doktora za pracę pod tytułem "Badania rasowo-morfologiczne żuchwy u czterech grup rasowych”. Była to napisana suchym stylem, choć drobiazgowo zilustrowana praca, w której Mengele wykazywał możliwość identyfikacji przynależności rasowej ludzi na podstawie badań żuchwy. Nie było w niej treści antysemickich czy rasistowskich. W 1936 roku Mengele zdał państwowy egzamin lekarski w Monachium i podjął pierwszą pracę – w klinice Uniwersytetu Lipskiego. Pełnił tam funkcję młodszego rezydenta. W Lipsku poznał Irene Schoenbein – swoją pierwszą żonę.

1 stycznia 1937 roku, dzięki rekomendacji profesora Mollisona Mengele został asystentem w Instytucie Dziedziczności, Biologii i Czystości Rasowej Trzeciej Rzeszy na Uniwersytecie Frankfurckim. Dołączył do zespołu badawczego jednego z najwybitniejszych genetyków europejskich – prof. Otmara Freiherra von Verschuera. Jednym z tematów jego badań były bliźnięta. Razem z profesorem pisali raporty dla specjalnych trybunałów sądzących Żydów przyłapanych na utrzymywaniu intymnych stosunków z Aryjkami. W maju 1937 roku Josef Mengele wstąpił do NSDAP (nr 5574974). Rok później po dokładnej kontroli drzewa genealogicznego Josef Mengele został przyjęty do SS. W lipcu 1938 roku Mengele otrzymał dyplom medycyny Uniwersytetu Frankfurckiego – oznaczało to, że stał się dyplomowanym lekarzem.

W lipcu 1939 roku Mengele poślubił Irenę. Centralne Biuro do spraw ras i Przesiedleń zakwestionowało jej czystość rasową – chodziło o jednego z jej dziadków, który mógł pochodzić z nieprawego łoża. Drobiazgowe śledztwo nie dało rezultatów, jednak przez to małżeństwo Mengelego nie zostało uznane za całkowicie czyste rasowo.
[...]
W lecie 1940 roku Mengele otrzymał przydział do jednostki wojskowej w Kassel, jako oficer medyczny. Spędził tam tylko miesiąc. W sierpniu awansował do stopnia SS-Untersturmführera i został wcielony do Waffen-SS. W czerwcu 1941 roku został wysłany na Ukrainę, gdzie po raz pierwszy wziął udział w walkach i przyznano mu Krzyż Żelazny drugiej klasy. Następnie przebywał pewien czas w okupowanej Polsce jako pracownik ekspozytury Urzędu Genealogicznego do spraw Rasy i Osadnictwa, podlegającego bezpośrednio Heinrichowi Himmlerowi. W Polsce zespoły lekarzy SS przeprowadzały kontrolę mieszkańców zajętych przez Niemców terenów pod względem ich przyszłej przydatności rasowej.

wyobraź sobie, że znam, czytałem jego biografię zanim założyłeś ten temat, to że uratował tyłki paru Szwabom nie oznacza, że był świętobliwym SS-mannem:

Mengele wyróżniał się spośród lekarzy SS w Auschwitz. Jako jedyny służył na froncie i posiadał wysokie odznaczenia. Na początku Mengele objął funkcję lekarza obozu kobiecego w Birkenau. Już w dwa dni po przybyciu do obozu zadecydował o posłaniu do komór gazowych wszystkich 1042 Romów, w których barakach wybuchła epidemia tyfusu (zdaniem Mengele tyfusu nie należało leczyć, lecz eliminować)

Gestem dłoni lub ruchem trzcinki wskazywał "niezdatnych do pracy", a zatem przeznaczonych do natychmiastowej likwidacji w komorach gazowych. Posyłał tam wszystkie dzieci, starców, chorych, ułomnych lub osłabionych Żydów i wszystkie ciężarne kobiety. Od maja 1943 do listopada 1944 roku Mengele wziął udział w co najmniej 74 "selekcjach" na rampie.
można by długo wymieniać, pobyt na Ukrainie to tylko drobne małe wydarzenie, które absolutnie przytłaczają późniejsze zbrodnie
ponadto był tchórzem, wiedział że zwycięscy Alianci surowo ukarzą zbrodniarzy wojennych (tak, pewnie znowu przytoczysz radzieckie Łagry, za które nikt nie został skazany, ale trzymajmy się konkretnego tematu)



Temat: Recenzje
Na najnowszą książkę z cyklu o Mordimerze Madderdin czekałem z ciekawością. Otwarte zakończenie „Łowców dusz” dawało Jackowi Piekarze duże możliwości na poprowadzenie fabuły w najmniej przewidywalnym kierunku. Tymczasem autor zrobił nieoczekiwaną woltę i zamiast oczekiwanej przez wszystkich powieści „Czarna zaraza” zapowiedział pojawienie się trzech zbiorów opowiadań traktujących o młodości głównego bohatera. Nasuwa się pytanie: czy autor nie ma koncepcji na ciąg dalszy serii? A może postanowił wyeksploatować pomysł do ostatniej litery? Jakby nie było przed „Płomieniem i krzyżem” stanęło trudne zadanie – książka musiała nie tylko sprostać oczekiwaniom czytelników, ale także udowodnić, że autor wciąż ma świeże pomysły, którymi jest w stanie zaciekawić .
Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po przeczytaniu pierwszego akapitu to rezygnacja z narracji pierwszoosobowej. Ma to przynajmniej dwie zalety. Po pierwsze autor darował nam ciągłe zapewnienia Mordimera, co do jego pobożności i skromności, a dodatkowo zyskaliśmy okazje na spojrzenie na alternatywny świat z różnych perspektyw, a nie tylko okiem fanatycznego inkwizytora. Ostrzegam jednak, że osoby, który spodziewają się rozległych opisów czy historycznego wykładu o „piekarowym” uniwersum mogą poczuć się zawiedzione. Autor, podobnie jak w poprzednich książkach cyklu, wciąż dawkuje informacje i nie ujawnia wszystkich szczegółów.
Wraz ze zmiana narracji zmienili się także bohaterzy. Mordimer, chociaż jest kluczową postacią wokół której rozgrywa się cała intryga, bierze czynny udział tylko w jednym opowiadaniu („Płomień i krzyż”) W pozostałych o wiele większa rolę odgrywają jego matka (tytułowa „Piękna Katarzyna”) oraz inkwizytor Arnold Lövefell, którego kreacja to bodajże największy atut książki. Jest to postać podobna z charakteru i usposobienia do Madderdina, a równocześnie mocno się od niego różniąca. Łączy ich szczere oddanie służbie oraz łatwość w podejmowaniu nawet najtrudniejszych decyzji z nią związanych. Jednocześnie Lövefell wydaje się bardziej ludzki – potrafi wynagrodzić czyjś bezinteresowny dobry uczynek. O ile po Mordimerze zostawał tylko zapach spalonych ciał i łzy poszkodowanych, działania nowego bohatera potrafią odmienić czyjeś życie i to na lepsze. Równie, a może nawet ciekawsza, od doraźnej służby Lövefella wydaje się być jego przeszłość, która rzuca nieco światła na sekrety Wewnętrznego Kręgu Inkwizycji.
Wprowadzenie nowych postaci nie oznacza jednak, że na kartach opowiadań nie spotkamy starych, dobrych znajomych. Wręcz przeciwnie takie postaci jak ówczesny kanonik Gersard czy tajemniczy Marius von Bohenwald również będą miały spory wpływ na koleje losu młodego Mordimera.
Kilka słów warto poświecić samym opowiadaniom. Tak jak już wspomniałem traktują one o wydarzeniach poprzedzających te ze „Sługi bożego” i pokazują kluczowe momenty, które ukształtowały przyszłego inkwizytora. Poznajemy zatem dzieciństwo Madderdina, ujawnione zostają szczegóły jego udziału w bitwie pod Schengen , w końcu dowiadujemy się w jaki sposób dostał się do szkoły dla inkwizytorów. W porównaniu z poprzednimi zbiorami opowiadań najnowsze utwory są ciekawsze i nielicząc pierwszego mniej przewidywalne Co ważne Piekara zrezygnował z kumulowania zbyt dużej liczby zagadek bez odpowiedzi. Owszem, na część z ich przyjdzie nam poczekać, ale sporo znajduje rozwiązanie w kolejnych opowiadaniach. Nie odczuwa się także schematyzmu – każdy z utworów jest nieco inny. Jak dla mnie numerem jeden w zbiorze jest tytułowe „Płomień i kurz”, którego akcja rozgrywa się na ziemiach ogarniętych chłopską rebelią. Już pierwsze zdanie świetnie wprowadza nas w klimat tamtych wydarzeń: „Arnold Lövefell siedział na pniu drzewa i ogryzał podpieczone w ogniu, na pół surowe ludzkie mięso” A to dopiero początek jego wyprawy w krainę, która mogłaby posłużyć Dante jako wzór do opisu piekła.
„Płomień i krzyż” to zbiór czterech, wartych przeczytania opowiadań. Książka jest skierowana przede wszystkim do wielbicieli cyklu, ale dzięki swojej konstrukcji mogą po nią śmiało sięgnąć osoby, które do tej pory nie miały okazji czytać opowiadań o Mordimerze Madderdin. Ciekawie skonstruowany świat, intrygujące postaci, mroczny, niepowtarzalny klimat to bezsporne atuty zbioru. Do tego należy dodać sporą dozę okrucieństwa i wisielczego humoru. Jeśli więc ktoś jest wielbicielem takich klimatów zachęcam do lektury.

Ocena 7/10